Szczęśliwie, po dwóch latach, udało mi się wrócić do „Razowców”, do Głuchołaz. Tym razem, nie było już ze mną obaw o to, jak będzie, ponieważ wiedziałem, że musi być dobrze i tak było…Co prawda na samym początku, bo jeszcze w Chybiu, mieliśmy mało ciekawą przygodę – popsuł się jeden z autokarów, ale szybko udało się zorganizować transport zastępczy i wszyscy szczęśliwie dotarliśmy do celu – do Ośrodka „Skowronek” w Głuchołazach. Poza tym, takie przygody po czasie wspomina się z uśmiechem.

 

         W przeddzień wyjazdu do Iławy na turnus rehabilitacyjny spotkałam 19- letnią Patrycję. Wymieniłyśmy uśmiechy, uściski, padło kilka pytańi odpowiedzi. Patrycja, przykuta do wózka inwalidzkiego z powodu dziecięcego porażenia mózgowego, brała już udział w wielu turnusach rehabilitacyjnych, ale jeszcze nigdy nie była tak zachwycona, jak po tegorocznych koloniach.

– „Było super!” – podsumowała krótko swój pobyt na pierwszym turnusie rehabilitacyjnym w 2001 roku w Iławie, organizowanym przez Stowarzyszenie na Rzecz Osób Niepełnosprawnych „Razem” z siedzibą  w Chybiu. Bez obaw poczułam, że mój wyjazd na drugi turnus do Iławy będzie ciekawy i owocny.

 

Magda Deska

ul. Konarskiego 36/16

01-355 Warszawa

 

Podczas tych wakacji mogąc jeździć do upadłego na rowerze, wdychać zapach pól i lasów, nie mogąc się nadziwić nad Bożą pomysłowością, zastanawiałam się co się robi ...w Niebie. Czy chodzi się po połoninach chwaląc Pana, czy jeździ na rowerze, czy...?

Ktoś mi na to powiedział, że w Niebie żyje się wspomnieniami, a poza tym Niebo zaczyna się tu na ziemi. Ciężko mi się było do tego przekonać, bo w czasie, kiedy tyle zła nas otacza można zwątpić w takie Niebo.

czyli o kolejnych koloniach.

 

„Wiesz mamo, w Grecji jest fajnie, ale ja i tak wolę jeździć tu, na nasze kolonie”- powiedziała niedawno Anna Wawrzecka, córka znanego aktora. Ta, jak i inne szczere i jakże spontaniczne opinie naszych podopiecznych świadczą o tym jak bardzo ważne jest co po raz kolejny udało nam się stworzyć...

            Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy… - te słowa, w jednym ze swoich wierszy, zawarła Wisława Szymborska. Wobec mojego udziału w głuchołaskich koloniach ten cytat wydaje się być nieprawdziwym, ponieważ były to już moje 3 kolonie, które spędziliśmy RAZEM, w Skowronku.

            W tym roku sporą część ekipy, zwłaszcza ze strony wolontariuszy, stanowili kolonijni debiutanci. Podobnie, jak rok i trzy lata temu, tak i teraz moim opiekunem był nowicjusz -Kuba Kuliński.

Nazywam się™ Barbara Winiarska. Od 19 lat jestem matka niepełnosprawnej dziewczynki upośledzonej umysłowo. Wraz z mężem, aktorem Pawłem Wawrzeckim staramy się™ sprostać‡ zadaniom jakie rzucił nam los. Ja zrezygnowałam z uprawianego zawodu (wiele lat temu tworzyłam z siostrą duet wokalno taneczny - Siostry Winiarskie) i zajęłam się wychowaniem Ani. Mimo wysiłku i poświęcenia nie jesteś›my jednak wraz z mężem sprostać  pewnym sprawom. Otóż córka nasza jest "skazana" tylko na nas. A chciał‚aby tak jak wszyscy jej rówieśnicy mieć‡ swoje towarzystwo. Gdzieś chodzić, spotykać się z rówieśnikami. Niestety dzieci takie jak ona nie nawiązują ze sobą kontaktu. Potrzebne więc jest towarzystwo zdrowych rówieśników. I tu niestety jest "pies pogrzebany", ponieważ na tym etapie integracja się już nie sprawdza. 20 - letnia młodzież z Ani integracyjnej szkoły ma swoje problemy . Jest już na studiach, łączy się w pary i nie bardzo umie i chce przebywać z upośledzonymi umysłowo rówieśnikami. Dlatego w ciągu roku niemal "żebrzemy" o towarzystwo zdrowych rówieśników, albo błąkamy się same po mieście, zdane tylko na siebie!