Nazywam się™ Barbara Winiarska. Od 19 lat jestem matka niepełnosprawnej dziewczynki upośledzonej umysłowo. Wraz z mężem, aktorem Pawłem Wawrzeckim staramy się™ sprostać‡ zadaniom jakie rzucił nam los. Ja zrezygnowałam z uprawianego zawodu (wiele lat temu tworzyłam z siostrą duet wokalno taneczny - Siostry Winiarskie) i zajęłam się wychowaniem Ani. Mimo wysiłku i poświęcenia nie jesteś›my jednak wraz z mężem sprostać  pewnym sprawom. Otóż córka nasza jest "skazana" tylko na nas. A chciał‚aby tak jak wszyscy jej rówieśnicy mieć‡ swoje towarzystwo. Gdzieś chodzić, spotykać się z rówieśnikami. Niestety dzieci takie jak ona nie nawiązują ze sobą kontaktu. Potrzebne więc jest towarzystwo zdrowych rówieśników. I tu niestety jest "pies pogrzebany", ponieważ na tym etapie integracja się już nie sprawdza. 20 - letnia młodzież z Ani integracyjnej szkoły ma swoje problemy . Jest już na studiach, łączy się w pary i nie bardzo umie i chce przebywać z upośledzonymi umysłowo rówieśnikami. Dlatego w ciągu roku niemal "żebrzemy" o towarzystwo zdrowych rówieśników, albo błąkamy się same po mieście, zdane tylko na siebie! 

 

Ale raz do roku, od kilku lat Ania jeździ na cudowne wakacje ze Stowarzyszeniem na Rzecz Osób Niepełnosprawnych "Razem" z Chybia. Na każde dziecko niepełnosprawne w bardzo różnym stanie- czasem bardzo ciężkim przypada tam jeden młody wolontariusz. 75- osobowa grupa tworzy świetnie zintegrowany zespół. Wolontariusze bawią się z dziećmi i między sobą. Wygląda to wspaniale, wszyscy są weseli, szczęśliwi i zadowoleni. Nikt się nie nudzi, nikt nie pozostaje bez opieki. A dzieci są bez przerwy stymulowane psychicznie i fizycznie przez zdrowych rówieśników.
W tej grupie Ania przez 2 tygodnie jest szczęśliwa. Woli te wakacje w Iławie od naszych w luksusowym ośrodku w Grecji. Wyobrażam sobie jak szczęśliwe muszą być dzieci (a jest ich tam większość) z biednych rodzin, dla których są to jedyne wakacje. Wiem, że organizatorzy nie biorą… pieniędzy od najbiedniejszych, albo zmniejszają… wpłatę do minimum. Płacą też za wikt i opierunek wolontariuszy, których jest przecież tyle samo , co zdrowych dzieci. Jedzenie jest wyśmienite, obiady domowe, codziennie owoce i soki do woli. Poza tym organizatorzy zapewniają… masę wycieczek fakultatywnych, dyskotek i konkursów. 

A rodzice (a więc i my) chociaż przez 2 tygodnie w roku mogą odpocząć od pociech, które wymagają stałej, całodobowej, solidnej opieki. 

Uczestniczyłyśmy wraz z córką w wielu turnusach rehabilitacyjnych ale tylko ten spełnia wszystkie wymogi, gdzie nie boję się zostawić Ani samej beze mnie. Myślę, że dużą zasługą jest uczciwość‡ organizatorów Heleny i Krzysztofa Bełtowskich, którzy od wielu lat robią fantastyczną, pożyteczną… i potrzebną robotę. 

Mamy nadzieję, że darzycie nas Państwo zaufaniem, a ponieważ jesteśmy osobami publicznymi (zwłaszcza mój mąż) pomagamy państwu Bełtowskim zebrać pieniądze na przyszłoroczny turnus. Proszę nam wierzyć, że każda suma ofiarowana przez państwa może pomóc nie tylko chorym dzieciom, ale i ich umęczonym, sfrustrowanym i często załamanym rodzicom.

Barbara Winiarska