Magda Deska

ul. Konarskiego 36/16

01-355 Warszawa

 

Podczas tych wakacji mogąc jeździć do upadłego na rowerze, wdychać zapach pól i lasów, nie mogąc się nadziwić nad Bożą pomysłowością, zastanawiałam się co się robi ...w Niebie. Czy chodzi się po połoninach chwaląc Pana, czy jeździ na rowerze, czy...?

Ktoś mi na to powiedział, że w Niebie żyje się wspomnieniami, a poza tym Niebo zaczyna się tu na ziemi. Ciężko mi się było do tego przekonać, bo w czasie, kiedy tyle zła nas otacza można zwątpić w takie Niebo.

 

Tymczasem dane mi było podczas dwóch tygodni wakacji otrzymać Niebo od innych ludzi. Ludzi, którzy często nie zdają sobie sprawy jak dużo mogą wnieść w nasze życie, jakimi stają się dla nas perełkami od Boga.  Są to ludzie niepełnosprawni umysłowo i ruchowo, którzy dzięki Stowarzyszeniu „Razem” założonym w Chybiu i wielu ludziom dobrej woli mogli spędzić czas w malowniczej Iławie w atmosferze bezwarunkowej miłości i przyjaźni.

Mimo, iż byliśmy tam już trzeci raz dla wielu mieszkańców  byliśmy, a może raczej nasze dzieci na wózkach były jak wyrzut sumienia, na który lepiej nie patrzeć. W czasie, gdy co niektórzy odwracali głowy starając się nas nie zauważyć, ja byłam dumna i szczęśliwa z tego, że mogę spacerować z Patrykiem na wózku, śpiewać mu piosenki czy starać się zajrzeć w uciekające oczy aby dostrzec w nich błysk zrozumienia. W wielu naszych dzieciach, gdy się przyjrzeć z bliska można było znaleźć tak wiele miłości, wdzięczności i dobroci, że chwilami  myślałam sobie, że tak właśnie wygląda Bóg. Był On nie tylko w codziennej mszy świętej odprawianej przez księdza Krzysztofa w asyście Grzesia ze schizofrenią, Jacka z zespołem Downa czy Michała z porażeniem mózgowym i innymi naszymi niepełnosprawnymi, ale przede wszystkim w spotkaniach, rozmowach, spacerach i wspólnych  wycieczkach.

Dzięki licznym atrakcjom nasze dzieci mogły wraz z kapitanem statku Ilavia stanąć za sterem i podziwiać piękno Jezioraka,  dla bardziej odważnych były rejsy kajakami, jednak chyba największą radość sprawiły wszystkim konie, które z wielką cierpliwością i dobrocią. Ogromnym wydarzeniem okazał się wyjazd nad morze do Gdyni i Sopotu, gdzie większość dzieci mogła po raz pierwszy w życiu wykąpać się w ciepłym morzu i obejrzeć najbardziej znane statki. Dreszczyku emocji dostarczył także dzieciakom wyjazd na nocny spektakl w Malborku „Światło i dźwięk”, oraz liczne konkursy i zabawy. Dla wielu były to jedne z najlepszych dni w życiu.

Kolonie już się skończyły, jednak ciągle je w sobie noszę w moich wspomnieniach. Kiedy nastaną zimowe wieczory, kiedy będzie mi smutno i źle to wiem, że zawsze będę szukać mojego Nieba właśnie we wspomnieniach o kolonii i tych wszystkich niezwykłych ludziach, których tam spotkałam, którzy pokazali mi jak można żyć, jak można być szczęśliwym mimo wielu przeciwności losu, jak się nie poddawać i cieszyć się tym co się ma. To naprawdę cudowna lekcja życia i miłości. Wykraczania poza siebie, poza swój egoizm, poza własne ograniczenia i własne „ja”. Jestem wdzięczna Bogu i wszystkim ludziom, którzy walczyli o zrobienie tych kolonii, bo dzięki nim miałam kawałek Nieba na ziemi.